czyli o Polakach i sprawie polskiej w czasie I wojny światowej
Okres I wojny światowej i odzyskiwania niepodległości jesienią 1918 r. zajmuje szczególne miejsce w zbiorowej pamięci. Dzieje się tak dlatego, że wiążą się z nim symbole szczególnie bliskie „ polskiej duszy” i wrażliwości a przez lata totalitarnej dyktatury spychane w niebyt lub marginalizowane w przestrzeni publicznej. Są nimi walka zbrojna I Kompanii Kadrowej i Legionów J. Piłsudskiego- legendarnego komendanta, brygadiera, który stał i się w potocznej świadomości symbolem niepodległości. Ten uproszczony i zmitologizowany obraz wpisuje się w żywą wciąż tradycję romantyzmu politycznego, który wiąże się z polskimi powstaniami i walką z Moskalami. I nie chodzi bynajmniej o jego demitologizację, gdyż epopeja legionowa i brygadier J. Piłsudski mają zasłużenie swoje miejsce w naszej zbiorowej pamięci ,ale o to, że jest to obraz niepełny w stopniu, który wypacza w istotny sposób prawdę. W potocznej świadomości istnieje przekonanie, że poza tym wątkiem nie istnieje już nic, o czym warto byłoby pamiętać. Edukacja szkolna i medialna umacniają to przekonanie, wytwarzając czasem nieświadomie typ mentalnej presji, nie pozwalającej na podejmowanie innych wątków, istotnych dla obrazu tego okresu.
W świetle powyższego trudno zgodzić się z tezą, że jedynym twórcą Polski niepodległej był J. Piłsudski, a jedyną słuszną koncepcją polityczną była gra z Niemcami i Austro-Węgrami, którą prowadził przez trzy lata ze skutkami, które niezależnie od subiektywnych intencji, obiektywnie nie zawsze kończyły się sukcesem i nie zawsze dobrze służyły sprawie polskiej. To zwycięstwo, które przyszło jesienią 1918 r. było dziełem wielu, o których nie można zapominać, zwłaszcza zaś o tych, którzy tak jak R. Dmowski zasłużyli się tak znacząco, a dziś są wypychani ze zbiorowej pamięci, gdyż nie pasują z powodów ideologicznych czy mentalnych kreatorom jedynie słusznej wizji polskich dziejów.
Ważne pytania
Rzadko zadajemy sobie pytanie, jak to się stało, że państwa zachodnie, które zwyciężyły w I wojnie i miały zasadniczy wpływ na kształtowanie ładu powojennego w Europie, uznały jeszcze przed jej zakończeniem prawo Polaków do niepodległości w sytuacji, gdy przez pierwsze trzy lata wojny J. Piłsudski, walczący z Rosją, postrzegany był przez nie jako współpracownik Niemiec i Austro-Węgier ? Przecież w optyce polityków zachodnich dowódca legionów w sposób czynny osłabiał politycznie i wojskowo potencjał państw Ententy/Francji, W. Brytanii i Rosji. Dodać trzeba , ze po wojnie państwa sojusznicze Niemiec były traktowane przez zwycięzców jako wrogie i zostały poddane licznym i dotkliwym ograniczeniom. I kolejne istotne pytanie, jak to się stało, że Polacy otrzymali zaproszenie na konferencję pokojową w Paryżu jako sojusznicy zwycięskiej Ententy?. W pierwszym odruchu przychodzi na myśl odpowiedź oczywista, doceniono nasze uparte dążenie do wolności udowadniane nieraz krwią powstańców i naszych bohaterów, którzy walczyli za „wolność waszą i naszą” w całej niemalże Europie w XIX stuleciu. To mit, bo u progu nowej epoki liczyły się nie sentymenty, o których mało kto pamiętał na świecie, oczywiście poza nami, tylko realne fakty polityczne z okresu wojny i ich konsekwencje. A te tworzyła grupa polityków, która reprezentowała koncepcję polityczną zupełnie przeciwną wobec realizowanej przez J. Piłsudskiego.
Alternatywa dla J. Piłsudskiego
Była to orientacja antyniemiecka –budowana jeszcze przed wojną i konsekwentnie realizowana w czasie jej trwania przez głównego antagonistę J. Piłsudskiego- R. Dmowskiego, lidera ruchu narodowo-demokratycznego, który odegrał bardzo istotną rolę w dziele odbudowy niepodległej Polski, a przez dziesięciolecia był postacią marginalizowaną w naszej historii. Tymczasem już na kilka lat przed wojną/1908 r./ R. Dmowski opublikował pracę pt. „Niemcy, Rosja i kwestia polska”, w której wskazał na Niemcy jako głównego wroga, wiążąc w ten sposób sprawę polską z losami państw zwycięskiej, jak przewidywał, Ententy, a więc z konieczności i z Rosją. Dodać trzeba, że uważał tę ostatnią za państwo słabe wewnętrznie/rewolucja 1905-1907/ , zagrożone od zachodu/Niemcy/ i wschodu/Japonia/, a więc bardziej skłonne do możliwych ustępstw. Tym bardziej, iż zagrożenie niemieckie stwarzało, jego zdaniem , realną przesłankę możliwej współpracy politycznej, ale wymagało to wyraźnej zmiany polityki rosyjskiej wobec Polaków i odwrotnie, zmiany myślenia rodaków o Rosji, z emocjonalnego na polityczne, co było ze względów historycznych trudne. Dla wielu współczesnych to już wystarczyło , by przylepić Dmowskiemu etykietkę rusofila i zdezawuować nie tylko jego osobę, ale i całą działalność polityczną. I tak jest niestety do dzisiaj. Tymczasem trzeba pamiętać, że przeszedł on w młodości upokorzenia związane z systemem apuchtinowskiej szkoły rosyjskiej, o którym pisał z niekłamaną pogardą we wspomnieniach, nazywając zawsze Rosjan Moskalami. Pamiętać też warto, że był zesłany przez władze carskie za działalność patriotyczną, podobnie jak jego adwersarz polityczny J. Piłsudski. Czy człowiek z takimi doświadczeniami mógł być rusofilem?. Ale dla Dmowskiego to nie emocje i sentymenty kreowały myśl polityczna, tylko rzetelna ocena realnych faktów. Tę optykę doceniła część europejskich elit politycznych. Praca „ Niemcy, Rosja i kwestia polska” doczekała się przekładów rosyjskiego i francuskiego. Zwłaszcza ten ostatni nie przeszedł bez echa i spotkał się z przychylną opinią znanych we Francji autorytetów w dziedzinie myśli politycznej. Profesor paryskiej Szkoły Nauk Politycznych wybitny pisarz polityczny Leroy-Beaulieu wyrażając uznanie dla Dmowskiego stwierdził, że nie ma w nim „śladu dawnego romantyzmu, który przez kilka pokoleń dyskredytował w oczach polityków najbardziej usprawiedliwione żądania polskie kierowane do Rosji”. Podzielił tez argumentację Dmowskiego zmierzającą do wykazania, że Polacy jako siła hamująca rozwój ekspansji niemieckiej na wschód, wracają na arenę polityki europejskiej, a więc, że sprawa polska przestaje być sprawą tylko wewnętrzną państw zaborczych.
Orientacja na zachód
W czasie wojny, po podróży do stolicy państwa carów, już jesienią 1915 R. Dmowski zweryfikował swoje poglądy, co do roli, jaka może odegrać Rosja w rozwiązaniu sprawy polskiej. Postanawia zatem jechać na zachód i tutaj szukać poparcia wśród aliantów. Przez kolejne trzy lata będzie robił wszystko, by przekonać W. Brytanię i Francję o tym, że Polacy są ich sojusznikami w walce z Niemcami, a uznanie prawa Polski do niepodległości powinno stać się częścią programu politycznego Ententy. Najpierw z Lozanny, później z Paryża, gdzie powołał Komitet Narodowy Polski będzie próbował przekonać najpierw Rosję o tym , że powinna we własnym interesie zrewidować politykę wobec Polaków i uznać ich prawo do niepodległości, widząc w niej sojusznika w walce przeciw niemieckiej ekspansji na wschód/1916/. Następnie w XI 1916, po wydaniu przez cesarzy niemieckiego i austriackiego Aktu 5 listopada- obliczonego na wykorzystanie „polskiego mięsa armatniego’- Dmowski demaskował prawdziwe cele polityki tych państw wobec Polaków. I wreszcie, gdy w 1917 r. okazało się , że Rosja na skutek wewnętrznego kryzysu politycznego pogrąża się w chaosie/rewolucja/, skierował do brytyjskiego sekretarza stanu Balfoura memoriał, w którym uświadamiał politykom zachodnim, iż powstanie niepodległego państwa polskiego- odpowiednio dużego i silnego, a nie niemieckiego satelity złożonego tylko z części ziem – staje się warunkiem utrzymania równowagi europejskiej, która była fundamentem polityki angielskiej od XVIII w. Dmowski połączył ten postulat z całościową koncepcją nowego ładu europejskiego, przedstawioną w rozesłanej do polityków zachodnich w VII 1917 r. pracy pt. „Zagadnienia środkowo i wschodnioeuropejskie”. Przebudowa Europy miała polegać według niego na zredukowaniu Niemiec do granic etnograficznych oraz rozpadzie Austro-Węgier i powstaniu w Europie środkowej i południowej państw narodowych, zdolnych do powstrzymania ekspansji niemieckiej na wschód i pokrzyżowania w ten sposób planów Berlina, zmierzających do nieporządkowania sobie tej części kontynentu w ramach tzw. Miteleuropy. Wysiłek Dmowskiego, neutralizujący skutki współpracy politycznej i wojskowej J. Piłsudskiego z Niemcami i Austro-Węgrami przyniósł owoce. Powstały w Paryżu w VIII 1917 KNP/ z udziałem znanego polskiego kompozytora i pianisty I. Paderewskiego/, którego prezesem został sam Dmowski, został bardzo szybko uznany przez główne państwa Ententy za oficjalny rząd nieistniejącej jeszcze Polski. Co więcej, wkrótce dzięki komitetowi podpisano umowę francusko-polską o powstaniu polskiej armii we Francji, która została uznana przez państwa zachodnie za „sojuszniczą i współwalczącą”. Znana jest dziś pod nazwa armii błękitnej albo armia gen. Hallera. Armia ta, złożona głównie z polskich emigrantów i Polonii amerykańskiej brała udział w walkach w Szampanii, a pod koniec wojny liczyła 70 tys. żołnierzy. Dla komitetu było oczywiste, że będzie ona bardzo istotnym czynnikiem politycznym przesadzającym najpierw o naszym miejscu wśród państw Ententy, a w przyszłości otwierającym nam drogę do udziału w konferencji pokojowej w gronie zwycięzców, a nie pokonanych czy ich sojuszników. Najbardziej oczekiwanym efektem tych działań było uznanie przez państwa alianckie, na kilka miesięcy przed zakończeniem wojny, że: „Utworzenie Polski zjednoczonej, niepodległej z dostępem do morza stanowi jeden z warunków trwałego i sprawiedliwego pokoju oraz przywrócenia poszanowania prawa w Europie”. .Ponieważ w 1917 r. do wojny przystąpiły USA a ich rola militarna i polityczna w 1918 r. rosła Dmowski, udał się do Ameryki, by pozyskać poparcie prezydenta Wilsona dla polskich aspiracji terytorialnych /głównie chodziło o jak najszerszy dostęp do morza/ oraz, by uświadomić elitom amerykańskim ekspansywne cele polityki niemieckiej w Europie środkowej i wschodniej. Prezes KNP nie jechał w tym czasie do Warszawy, by walczyć o władzę, ale do końca konsekwentnie budował poparcie czołowych przedstawicieli ententy dla polskich postulatów terytorialnych. Droga do uznania niepodległości została otwarta, a Polakom przyznano prawo do udziału w konferencji pokojowej w gronie zwycięzców. Nie dziwi fakt, że jednym z dwóch polskich delegatów, którzy zasiedli w Wersalu w I 1919 r. był główny architekt polityki współpracy z państwami Ententy R. Dmowski. Tymczasem tworzący w Warszawie władze niepodległej Polski J. Piłsudski musiał zabiegać o ich uznanie przez państwa zwycięskiej koalicji . Stało się to możliwe dopiero po zawarciu politycznego kompromisu między tymi politykami w I 1919 r., kiedy na czele rządu jedności narodowej stanął członek komitetu I. Paderewski. W świetle powyższego trudno zgodzić się z tezą, że jedynym twórcą Polski niepodległej był J. Piłsudski, a jedyną słuszną koncepcją polityczną była gra z Niemcami i Austro-Węgrami, którą prowadził przez trzy lata ze skutkami, które niezależnie od subiektywnych intencji, obiektywnie nie zawsze kończyły się sukcesem i nie zawsze dobrze służyły sprawie polskiej. To zwycięstwo, które przyszło jesienią 1918 r. było dziełem wielu, o których nie można zapominać, zwłaszcza zaś o tych, którzy tak jak R. Dmowski zasłużyli się tak znacząco, a dziś są wypychani ze zbiorowej pamięci, gdyż nie pasują z powodów ideologicznych czy mentalnych kreatorom jedynie słusznej wizji polskich dziejów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz