Ostra muzyka ze ścieżki filmowej „Trainspotting” w reżyserii Dannego Boyle'a z 1996 roku i montaż dynamicznie przewijających się kadrów z „Requiem dla snu” w reżyserii Darrena Aronofskiego, obrazu, który powstał na podstawie powieści Huberta Selby'ego Jr. Z jednej strony cytaty z filmu nakręconego na podstawie autobiograficznej książki Irvine'a Welsha, opisującej światek edynburskich narkomanów, z drugiej – pojedyncze obrazy w konwencji rozsypanej kartoteki ilustrującej wstrząsające losy czwórki bohaterów z Brooklynu, którzy w pogoni za realizacją swoich marzeń odbywają podróż w głąb piekła uzależnień. A wszystko to zderzone z przywołanymi wypowiedziami wybitnych mężów stanu i prostych ludzi, którzy opowiadają o 11 listopada 1918 roku, o tym, czym był dla nich ten dzień. Taki przebieg miały uroczystości Święta Niepodległości w Unii rok temu organizowane przez obecną 3d i panią prof. Beatę Brożek.
Wszystko to prowokowało do postawienia pytania: Czym jest Święto Niepodległości dzisiaj dla nas?
W egzystencjalnej perspektywie może się okazać, iż być niepodległym dziś jest znacznie trudniej niż wtedy , gdy nasi poprzednicy w 1918 r. spełniali marzenia Polaków o posiadaniu własnego państwa i odzyskaniu prawa do samostanowienia. Dla nich wolność była synonimem do bycia pełnoprawnym obywatelem państwa, z którym się utożsamiali, do swobody zgromadzeń, posługiwania się narodowym językiem, do kultywowania dziedzictwa przodków itd. A dla nas? W egzystencjalnej perspektywie być niepodległym, to znaczy być wolnym od tego, co nas może zniewolić, od tego, co odbiera nam możność kierowania własnym życiem, wolnym od tego, co pozbawia nas możliwości wyboru, co odbiera nam naszą podmiotowość; to znaczy być wolnym słabości, uzależnień, od zła. Wspominając więc o Święcie 11 listopada, zapraszam do pisania własnej deklaracji niepodległości.
Wspominają mi się stare dobre lata gdy Bogdan opowiadał o „czerwonej zarazie” a Grzegorz analizował dogłębnie Thomasa Manna. Jak ten czas leci. W Unii spędziłem tylko 4 lata (1995-1999), ale przyjaźnie i wspomnienia z tego okresu są najsilniejsze.
OdpowiedzUsuńWarto wspomnieć, że 11 listopada to umowna data. 7 listopada 1918 Daszyński w budynku dzisiejszego Wydziału Politologii UMCS proklamował swój własny rząd niepodległej Polski.
Moja deklaracja niepodległości? Jest ona chyba w tonie Fryderyka Chopina. Bardzo się cieszę, że istnieja taki kraj jak Polska. Do Polski należy moje serce. Chcę mieć wolny kraj, gdzie mogę bez końca powracać. To jest również kraj, w którym mi było trudno żyć. Obywatela nazywa się petentem, dusi się go różnymi administracyjnymi metodami. Tak nasuwa mi się na myśl ta pruska machina biurokracyjna, o której Bogdan pisał powyżej. Wygląda na to, że Piłsudski przywiózł niepodległość z Magdeburga, ale zapomniał oddać spowrotem ten pruski biurokratyczny twór. I tak nam zostało.
Krzepią mnie za to słowa Romana Dmowskiego z „Myśli nowoczesnego Polaka” – to nie miejsce urodzenia ani miejsce zamieszkania czynią nas Polakami. Nawet nie język. To aktywność w życiu publicznym naszego kraju czyni nas obywatelami tego kraju nad Wisłą. W dobie internetu to na prawdę łatwe.